wtorek, 14 marca 2017

środa, 8 marca 2017

Menorca part.2 - Ciutadella

Jak już wspomniałam w poprzednim poście mieszkałam w miasteczku Cala Galdana. Jako, że robiliśmy sobie wycieczki ze znajomymi po wyspie i okolicznych plażach, by odetchnąć od miejsca, w którym byliśmy na co dzień, a także by nie spotykać wszędzie swoich gości, pokażę Wam gdzie najczęściej bywałam.

Ciutadella- miasto na zachodnim wybrzeżu wyspy. Znane ze swojego portu, a także dyskotek.
Co do portu - są dwa: pierwszy to typowo komercyjny, otwarty na szersze wody dla takich wielkich statków turystycznych jak Iscomar i Baleària (dzięki którym możemy popłynąć np z Minorki na Majorkę) oraz drugi, mniejszy i w centrum miasta - prywatny, gdzie cumują mniejsze statki, łodzie prywatne itp. W Ciutadella także mamy plażę, niestety nie jest ona zbyt szeroka.


plaża


To jest właśnie ten mniejszy port :)

Bardzo polubiłam to miasteczko, jednakże nie ma ono wiele do zaoferowania. Myślę, że zwyczajny turysta potrzebowałby 2-3 dni, by zobaczyć tutaj wszystko. Zresztą, nie jest to dziwne, sama wyspa jest malutka i zwiedza ją się bardzo szybko, bo niewiele jest tutaj poza pięknymi plażami, kościołami i portem.

wtorek, 7 marca 2017

Pierwszy dzień na Minorce..

Pierwszy post z serii "Minorka" będzie o moich pierwszych dniach na wyspie.

Mój lot był z Berlina do Barcelony (3 godziny) i z Barcelony na Minorkę (40 minut).Leciałam jakoś pod koniec czerwca, na 2 dni przed rozpoczęciem praktyk.
Wyspa nie powitała mnie specjalnie słonecznym dniem, pamiętam, że niebo było trochę zachmurzone, a nawet lekko padało. Szczerze mówiąc w ogóle nie byłam zadowolona, pierwsze wrażenie nie było takie jak sobie wymarzyłam. Podstawiony bus zabrał mnie prosto z lotniska w Mahón do mojego miasteczka Cala Galdana, które na początku też mnie nie oczarowało biorąc pod uwagę jak małe jest i jak niewiele można w nim robić nie będąc typowym turystą nastawionym na odpoczynek. No cóż.. nie mogłam już nic zmienić, przyjechałam próbować czegoś nowego.
Bus zawiózł mnie do hotelu, w którym miałam pracować, gdzie podpisałam wszystkie dokumenty, odebrałam klucze do domku, gdzie poza mną mieszkali studenci z całego świata. Całe szczęście miałam kilka dni na zaznajomienie się z nowym miejscem, poznanie ludzi z hotelu i nabranie sił przed zaczęciem pracy.
Co do samej pracy: studenci mogą pracować tylko 40h tygodniowo, w związku z czym pracowałam 8h dziennie, 5 dni w tygodniu. Zazwyczaj wyglądało to tak, że 4h rano i 4h wieczorem lub 4h po południu i 4h wieczorem. Wolałam pierwszą opcję, bo miałam czas, by śmignąć na plażę ;)

Cala Galdana
Mój hotel znajdował się zaledwie minutę od plaży, a yuma (nasz dom) 5 minut, co dla nas było naprawdę fajną sprawą patrząc na to, że po pracy chcieliśmy jak najszybciej poleżeć, wychillować i nabrać sił ;)
Pokój dzieliłam z 40-letnią Hiszpanką. Nie powiem, żeby było to dla mnie przyjemne, tym bardziej, że obie pracowałyśmy w różnych godzinach i przeszkadzałyśmy sobie nawzajem przygotowując się do pracy. Na krótko przed powrotem dostałam osobny pokój i było okej.

po lewej mój hotel
Ogólnie mówiąc te 2 dni przed rozpoczęciem pracy spędziłam na korzystaniu ze słońca, wypadem do urzędu w Mahón i poznawaniem wszystkiego wokół.

Cala Galdana, w oddali hotel Melia

niedziela, 5 marca 2017

wracam na bloga!

Hej wszystkim!

Minęło sporo czasu od mojego ostatniego postu, jeszcze trochę i byłby to rok! Nie mogę w to uwierzyć. Wiele się od tamtego czasu wydarzyło, skończyłam semestr w Pamplonie, pracowałam na Minorce, wróciłam do Polski, by zacząć trzeci-ostatni rok na uczelni, i już planuje kolejny wyjazd-także erasmusowy, już jako absolwent. Staram się o kolejne praktyki w Hiszpanii, mam nadzieję,że mi się to uda, bo przecież nie po to studiuję filologię hiszpańską w biznesie i turystyce, by z tego potem nie skorzystać.
Ja jestem osobą, która ma wiele pomysłów na minutę na swoje życie, mimo to gdzieś podświadomie wiem co chciałabym robić w przyszłości i gdzie mieszkać. Korzystam z szans jakie daje mi uczelnia i program Erasmus, bo według mnie jest to świetna zabawa, dzięki której rozwijamy się, spotykamy ludzi z innych kultur, a przede wszystkim próbujemy czegoś nowego. Być może gdyby nie to, nigdy bym się nie odważyła wyjechać na studia poza Polskę ;)

Tak więc czas nadrobić zaległości i wrócić na bloga.
Pojawią się tutaj posty związane z moim pobytem na Balearach, dlatego śledźcie mój blog i zapraszam do czytania! :)